środa, 26 września 2012

PROJEKT :)

Mamy podstawę do działania!

Już nie musieliśmy być okrutnymi jurorami, którzy odrzucają wszelkie propozycje, coś drgnęło :)
Mamy koncepcję na podstawie moich pomysłów, która jest bardzo dobra. 
Oczywiście parę zmian będzie , ale to raczej zmiany kosmetyczne. Najważniejsza będzie taka by powiększyć salon i gabinet na parterze co trochę poszerzy domek. 
Wygląda to mniej więcej tak:




Dziś nie muszę zbyt wiele komentować, wizualizacje i pierwsze szkice projektowe mówią same za siebie. Wygląd zewnętrzny tez się odrobinę zmieni, kwestia kolorów, wykończenia, dachu to sprawa do uzgodnienia. Do tej pory nie tolerowałam filarów i muszę to przemyśleć, albo zaakceptować albo wybrać taki , który mnie urzeknie .... pooglądam różne rozwiązania i może akurat coś... Nie chciałabym go zlikwidować bo zmieni kształt dachu a przedsionek może być użyteczny...
Zobaczymy....
Ale już jest dobrze, 
a Wy co sądzicie?

czwartek, 20 września 2012

PROJEKT

Pierwsze koty za płoty...

Po dwutygodniowym oczekiwaniu dostaliśmy dwie koncepcje architekta do akceptacji.... do wglądu..... do wyznaczenia punktu zaczepienia..... do odrzucenia.
Kurcze wydało mi się to okrutne- jedno spojrzenie i czerwona lampka w głowie- "nigdy w życiu!"
 to dotyczyło pierwszej z dwóch koncepcji, pokażę Wam tylko wizualizację parteru:


Druga była jak dla mnie do "opracowania", do zmian, ale nie na pozycji straconej, jednak gdy wysłałam ją do męża usłyszałam "w stodole mieszkać nie będę". Oto druga koncepcja:


Wyda Wam się okrutne to nasze sekundowe odrzucanie czyjejś pracy, ale na skrupułach nie zbudujemy naszego "Małego Białego Domku" , zresztą pierwsze zmiany miały nie wywoływać negatywnych emocji.

Coś mnie tknęło jednak po tych wizualizacjach i wróciłam do źródła. Kiedyś gdy chcieliśmy kupić gotowy projekt , zagłębialiśmy się w analizie internetowej tysiąca propozycji. Jednego dnia gdy wróciliśmy do domu stwierdziliśmy że mamy TO - pokazałam mężowi projekt , On mi swój i okazało się że to ten sam. To zrządzenie. Był jeden problem- domek miał jednostanowiskowy garaż i mimo to nie mieścił się wpoprzek naszej działki. MATI G1 -  to wybraniec. Nie wiem czemu o nim zapomnieliśmy, może dlatego że zaczęliśmy się skupiać na węższych propozycjach.... no ale w końcu zdecydowaliśmy się na rysowanie od podstaw więc można sporo zmienić. Jest idealny pod względem wizualnym - myślę sobie- tak w takim ładnym domku chciałabym kiedyś zamieszkać. 


Zaraz zabrałam się do przestawiania ścian , pomieszczeń, organizowanie garażu, musi się udać przerobienie takiego domku na nasze "wąskie" realia ....Nic innego nie chciałam usłyszeć od architekta. Po dwóch dniach zadzwonił i może bez entuzjazmu, z lekkim powątpiewaniem w utrzymanie charakteru domu ale stwierdził, że będzie się starał.... zobaczymy co z tego wyjdzie, ale ja pomysł podjęłam i stworzyłam swoją nieudolną wizualizację ....ale to tylko zabawa, pokażę Wam, ale proszę nie oceniać technicznie - bo jak usłyszę , że się tak nie da to dostanę domowej-depresji... ;)


To tylko schemat a czy tak się da - poczekamy i zobaczymy. Zweryfikujemy z propozycją architekta. Jednak na tym chciałabym opierać resztę planowania naszego super-domku.

Bo w sumie to racja co powiedział mój mąż - w stodole mieszkać nie będziemy.... można sobie na etapie projektowania marzyć, wymyślać i kombinować....



środa, 12 września 2012

OGRODZENIE

Ogrodzenie to ważny wybór...
Z tym tematem chciałam się zmierzyć wcześniej żeby mieć pojęcie jakby takie ogrodzenie się komponowało z charakterem otoczenia, z domem, z naszymi gustami  i oczywiście na ile chcę się odgrodzić od miłych sąsiadów- czy będę wisieć na płocie i spędzać długie minuty na pogadankach z sąsiadeczką czy też będę wrogo nastawiona chcąc się całkiem odgrodzić betonowym murem i podlewać kwiaty sąsiadów kwasem...  nie nie to chyba odezwała się czarna strona duszy ;) to nie ja ...

Teraz na rynku totalna swoboda i tysiące możliwości. Mnie się najbardziej podobała  natura - drewno, kamień, prostota. Na początku oscylowaliśmy wśród takich oto ogrodzeń:
drewniane deski:

 Lub przęsła:


Są proste, ładne, dość stylowe .... choć oglądaliśmy takie nowości jak gambiony, które są bardzo ciekawe, oryginalne, nowoczesne ale zbyt silnie napierają na rynek i boję się że zaraz byłyby wszędzie. Jednak największym ich minusem może być fakt iż postawione w ciągu stworzyły by wrażenie ogrodzonej fortecy a wtedy i sąsiedzi poczuliby się odosobnieni jak i my mieszkańcy tej kamiennej klatki-zrezygnowaliśmy z tego pomysłu...
ale jako ładne przykłady wkleję je tu:




Prawda że ciekawa rzecz? A  wypełnienie zależy tylko od wyobraźni. To jednak ładna rzecz, którą chętnie będę podziwiać przy nowoczesnych domach i kibicuję dobremu pomysłowi.

Oglądałam, zastanawiałam się, podglądałam w innych domach różne ogrodzenia i odpuściłam na chwilę aż tu nagle mój mąż spotkał na swej drodze ciekawy rodzaj ogrodzenia który Jego urzekł a potem mnie. Zrobił zdjęcie napotkanego ogrodzenia i już się nim dzielę z Wami:



To bardzo ciekawe zestawienie kamienia i przęseł, naprzemiennie. Kolor i rodzaj kamienia ulegnie zmianie i dopasuje się do elewacji domu. Jednak pomysł jest idealny- odgradzamy się od sąsiadów ale nie tworząc fortecy, jest miejsce na te plotki przy płocie jak i delikatne ukrycie się za murkiem. Przerwy z przęsłami możemy zrobić większe mniejsze, dowolne... Bardzo mi się ten pomysł spodobał i póki co pozostajemy przy nim. 

Tak na marginesie - jeśli myślicie, że wybór ogrodzenia jest dowolny to już Was wyprowadzam z błędu- w Zarządzie Dróg usłyszałam, że w naszym przypadku (super skrzyżowania) nie możemy mieć całkiem zakrytego/maskującego ogrodzenia gdyż ograniczy to widoczność na skrzyżowaniu. Ciekawa jestem jak Oni to weryfikują, nie mają obowiązku dokonywać "odbioru" budowy a inne decyzje wydają na podstawie zdjęć  satelitarnych (z google maps) które pochodzą z roku 2006... Chyba nie dziwicie się że nie ruszają tyłka z biura...w końcu o naszej drodze zdecydowali tę samą droga weryfikacji haha


środa, 5 września 2012

MATERIAŁY

Jakie to trudne...

dostaliśmy zadanie domowe od Pana A., zastanowić się nad czterema punktami:

1. Z czego budujemy?
2. Jaki strop zastosujemy?
3. Jaką dachówkę kładziemy?
4. Jakie ogrzewanie zastosujemy?

Myślałam, że już conieco na ten temat wiem, ale gdy weszłam w wszechwiedzący internet i przeczytałam fora wszechwiedzących czytelników/budowniczych zwątpiłam. Wszystko jest od wszystkiego uzależnione. Chyba zagubiłam się na 3 stronie artykułu o stropach...hehe Tu odrobinę pamiętam z budownictwa ze studiów i mój wybór podparty solidną wiedzą (  :)  ) pokrywa się z sugestią otoczenia- wybrałam akermana. Ładnie brzmi to dlatego hehe  Jest taki oto śliczny:

No to odpowiedź na drugie pytanie wydaje się załatwiona - póki nie odezwą się komentarze pod postem od przyjaciół którzy więcej pamiętają z zajęć budownictwa - "nie rób tego!" "wybierz płyty stropowe", "chcesz żeby Ci na głowę spadło?"...                przyjmę je przychylnie ;)

Pytanie pierwsze stworzyło trochę problemów gdyż technologia galopuje i metody są coraz bardziej ekonomiczne, bardziej eko, bardziej modern, bardziej trendy... I tu chatujący na forach nie chcieli pomóc , tzn. chcieli ale nie pomogli... Ktoś coś podpowiedział, coś podsłuchałam u młodych panów którzy niedawno budowali, coś wyczytałam i wybrałam termoton porotherm lub ytong bo ma mniejszy współczynnik przenikania ciepła a chyba o to chodzi.... tak oto wyglądają bohaterzy tego pytania:



Tutaj obawiam się jednego jak górale którzy są potencjalnymi wykonawcami naszego projektującego się domu (jeszcze o tym nie wiedzą) dowiedzą się o tym pustaku albo gruchną euforią albo gruchną mi w twarz
- "z cyrwonej cygły nie budujem hej!" 
Chyba muszę z Nimi wcześniej porozmawiać gdyż jak przeczytałam co napisałam wydało mi się istotne ich zdanie w tym temacie.

Trzecie pytanie to kosmos- tzn kiedyś pomyślałam sobie- wystarczy mi pokrycie bitumiczne - ładne i tanie ale jakoś gdy zaczęłam wygłaszać tę opinię wszyscy się śmiali i brali to za żart....z czasem musiałam udawać że to był żart ;)
 Wydaje się Wam to takie proste??- no ale jaki chcesz mieć dach?      
-   szary kurka, szary!
Ostatecznie aby pogodzić względy trwałości i moją oszczędna naturę pomyślałam o dachówce cementowej - tańsza od ceramicznej, trochę lżejsza....nikt nie zauważy różnicy - my mam nadzieję tez nie gdy grad spadnie lub deszcz będzie łomotał o dach. Takie to cudo:

No i pozostaje najmilsza część zadania domowego-ogrzewanie. Tu byliśmy z mężem zgodni ogrzewanie gazowe plus kominek z płaszczem wodnym plus kolektory słoneczne (ja to bym walnęła pompę ciepła ale eko kosztuje dziś zbyt wiele) Wydawało nam się, że to wystarczająca odpowiedź dla Pana A. ale nasz entuzjazm ostudziło pytanie - "ale jakie?", "jaki kocioł?".... masakra On mówił do nas? do tej pory wybierałam tylko kolor bluzek.... czas się mocno zainteresować. 
W tym temacie jednak jest coś pocieszającego - mam kogo spytać, trzeba wiedzieć z kim się przyjaźnić - tak tak to o Tobie Gosiu mowa :) będę Cię atakować pytaniami - odpowiednia osoba z odpowiednią wiedzą.  Kotłów nie będę Wam prezentować ....żadnej kryptoreklamy ...

I jak myślicie- czy to czas żebyśmy rozejrzeli się za mieszkaniem czy jeszcze trochę wytrzymać? Wytrzymam dla drobnej satysfakcji.....no i dla tych słów wypowiedzianych przez górali haha


Ps. Rozmawiałam z "góralem budowniczym"- mówił po Polsku i potwierdził czerwoną ceramikę a na wycenę przy oscypkach udamy się z projektem gotowego domu. A żeby było jeszcze piękniej kolega który się własnie wybudował odsprzeda nam trochę materiału za połowę ceny.... promocja taka...